Co pozostanie? Czy pomnik trwalszy niż ze spiżu?

Zawsze jest tak, ze wszystko co dobre i piękne musi się zakończyć, by mogło wydać owoce. Nasz udział w budowie właśnie dobiegł końca, dom prawie na ukończeniu  - zostały tylko podłogi do zrobienia. Ale to już w poniedziałek, już po naszym wyjeździe. Mamy nadzieję, że Pani Angelika ze swoimi dziećmi będzie mogła już wkrótce zamieszkać. Warunki są bardzo skromne, ale będzie miała własny kąt i nie będzie bała się, że zostanie wyrzucona z domu.




Cysterna zaniesiona i prawie zamontowana, tynki na ścianach. Gdyby nie to, że jutro w Rwandzie jest dzień wolny dla wszystkich, gdyż są wybory prezydenckie, to pewnie byśmy wszystko skończyli.  



Powoli przygotowujemy się do pożegnania z Kibeho, bowiem w sobotę już wyjeżdżamy do Kigali.
Choć to niewiarygodne dla nas, jak ten czas szybko przeminął, mam wrażenie, jakbym tu dopiero przyjechała. 



A już jutro będzie trzeba się spakować. Co spakuję? Pół kilo tynku, kilka cegieł z budowy, kilka kropel deszczu, który zagiął prawa przyrody, kilkanaście liści eukaliptusów, do walizki wrzucę też wzgórza i pagórki, worek uśmiechów dzieciaków … Mam nadzieję, że wszystko się zmieści do walizki.







A moje Serduszko pyta czy coś po nas tu zostanie, czy za kilka dni ktokolwiek będzie pamiętał o tych wariatach z ekipy od 7 boleści, którzy ruszyli na misję życia w sam środek Afryki, by być małymi misjonarzami. 7 ludzi pod znakiem Maryi, którym zapragnęło się zmienić skrawek świata, wyruszyło przed trzema tygodniami do Kibeho, by ... no właśnie po co? 



Każdy z nas miał swoją wizję tego jak będzie zmieniał świat, a po tych trzech tygodniach każdy z nas musiał wiele przemyśleć i ustawić wszystko w swoim serduszku na nowo, bo jak się okazało nasze wyobrażenia często bardzo mocno mijały się z rzeczywistością zastaną na miejscu. Chodźmy miejscowa kuchnia, poczucie obowiązków i czasu, pogoda, african style etc. były dla wielu szkołą przetrwania.




Czy dla tych ludzi będziemy tylko Muzungu, który postanowił pobawić się w budowanie domu, czy będziemy autentycznymi świadkami Chrystusa, braćmi, których szanujemy i się troszczymy, tego nigdy się nie dowiemy. Mam jednak nadzieję, ze choć dla jednej osoby, którą spotkaliśmy na swojej drodze będziemy kimś więcej niż Muzungu.


Komentarze

  1. Jesteśmy z Was bardzo dumni i na pewno będziecie zapamiętani. To bardzo ważne że potraficie dać cząstkę siebie i swoją pracę poświęcić innym, a to znaczy że jesteście świadkami Chrystusa.Ta rodzina będzie miała swój DOM w którym nieraz będziecie wspominani.A teraz czas wracać do nas, do waszych domów.Czekamy na Wasz powrót z utęsknieniem. IWONA

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz