Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2017

Ostatni dzień lipca!

Obraz
6:30 - Eucharystia w Sanktuarium Matki Słowa,  później śniadanie i bułka cebulowa... :) Siostra i klerycy okupowali dziś kuchnię,  kombinowali nieźle, ale pachniało cudnie! Agata z Anią cebulą się zajmowały, i rzewne łzy do posiłku dodawały...  Afrykańskie materiały też oczyszczały,  ogniska i palenia śmieci również pilnowały. Kasia z żelazkiem dziś walczyła,  w podziemnej pralni się zaszyła... S. Anna placki ziemniaczane usmażyła,  i nasze marzenia wreszcie spełniła! :)  Cysterna w południe dojechała,  małych modyfikacji wymagała. Męska siła cysternę ulepszała,  kleju i narzędzi używała.  Czarna beczka jutro zostanie wykończona,  wysoko na wzgórze będzie wtoczona.  Na koniec dnia nieszpory i adoracja,  później wspólna, radosna kolacja.  Tak minął ostatni już poniedziałek w Kibeho,  za tydzień o tej porze będziemy już daleko... 

Park Narodowy Nyungwe i Butare

Obraz
Park Narodowy Nyungwe i Butare
Dziś pobudka zaskoczyła nas dość wczesną porą, ponieważ już o 5:30 wyruszaliśmy w drogę do Lasu Tropikalnego. Terenowy samochód zapakowany był po brzegi, 10 osób, torba z jedzeniem oraz podręczne plecaki z wodą. Po dotarciu na miejsce i wykupieniu 3h trasy zwiedzania zasiedliśmy do wspólnego śniadania na łonie natury. Około godziny 9 ruszyliśmy na szlak, który wiódł przez sam środek lasu. Na trasie mogliśmy podziwiać piękną roślinność, doświadczyć tego jak Bóg przedziwnie wszystko stworzył. Wsłuchiwaliśmy się w śpiew ptaków, otaczającą nas ciszę i odgłosy małp oraz wpatrywaliśmy się w zapierające dech w piersiach widoki. To wszystko pomagało doświadczyć nam podczas dzisiejszego dnia jeszcze namacalniej obecności Boga. Mimo iż była to trasa na której mieliśmy spotkać małpy, udało się to dopiero przy samych kasach po powrocie, gdyż nieoczekiwanie zmieniły swoje lokum. Nasz przewodnik chętnie opowiadał o Parku Narodowym. Jeszcze chętniej pozował do wspólnyc…

sobota. po prostu sobota.

Obraz
Jutro niedziela - czas na zwiedzanie! Jedziemy do Parku Narodowego Nyungwe, zatem musimy wstać mniej więcej o 4:30. Wpis więc będzie niezbyt długi.

Dziś pozostaliśmy w pobliżu sanktuarium. Ksiądz Zdzisław oprowadził nas po terenie pallotyńskim i opowiedział o planach rozwoju infrastruktury sanktuaryjnej - teren jest conajmniej nierówny, spacer nie należał do najłatwiejszych ;) 
Jako, że sobota to było trochę wypoczynku, była Fanta, Fanta Cola, Fanta Sprite i Tonic. No i jeszcze edycja limitowana - Fanta Ekstrakt z Landrynek, ulubiony napój Ani :) :) :) 
Odwiedziliśmy pocztę (może ktoś dostanie pocztówkę?), daliśmy upust naszym potrzebom zakupów, walizki wypełniają się pamiątkami i prezentami!

Oczywiście w czasie mszy, adoracji, różańca pamiętamy o Was, drodzy Czytacze tego bloga :) To niesamowite, jaką moc daje wspólna modlitwa, czujemy też wsparcie płynące do nas z Polski i reszty świata :) 











Dzień od 7 boleści

Obraz
Na początku ważny komunikat. UWAGA! UWAGA! UWAGA!

Razem zebraliśmy na cysternę w Rwandzie 3187 PLN!
Budowa domu w Rwandzie dla rodziny pani Angeliki zmierza ku końcowi. 

Już niedługo będziemy mogli postawić zbiornik na wodę deszczową - jest już zamówiony, instalacja planowana jest na początek przyszłego tygodnia, a dzisiaj zbudowaliśmy podstawę pod zbiornik (widoczną na zdjęciu). 

Dzięki Waszej hojności p. Angelika nie będzie musiała codziennie chodzić po wodę do źródła a jej sąsiedzi zobaczą, że deszczówkę można oszczędzać i korzystać z niej poza porą deszczową.
Wasza ofiarność przekroczyła nasze oczekiwania!!! Uzbieraliśmy prawie dwa razy więcej niż zakładaliśmy, dlatego za resztę pieniędzy chcemy wykonać cementową opaskę wokół domu, aby spływająca woda nie podmyła fundamentów oraz cementową posadzkę w środku - żeby nie musiala chodzić i spać na ubitej ziemi (jeden worek cementu kosztuje w Rwandzie 12 USD).

Jeszcze raz dziękujemy za wszystkie 42 wpłaty. Wszystkim oczywiście zapewniamy modl…

Dzień jak codzień

Obraz
Dzień jak codzień


Po wczorajszych deszczach i pracach w domu, wróciliśmy na budowę. Powoli rodzi się nostalgia ponieważ, budowanie się kończy, a jednocześnie przychodzi radość. Będzie dom dla rodziny pani Angeliki. Emmanuel zapowiedział, że prawdopodobnie jutro skończymy budowanie domu. Wszystko na to wskazuje, ponieważ dzisiaj skończyliśmy kładzenie cegieł w ubikacji i kuchni. Pozostało położenie dachu i zamontowanie cysterny. 
Popołudniem udaliśmy się na Adorację do Kaplicy Objawień. Okazało się, ża Nathalie dzisiaj miała imieniny, więc niektórym z nas przypadła okazja złożenia jej życzeń.
Selfie- to ponoć jednostka chorobowa (od 3 dziennie wzwyż)
janusze dobrego smaku i ubioru
"gdzieby tu jeszcze zrobić dziurę?"
Agata: "właśnie zrobiłam 200% normy" Jan: "ale nie masz takich okularów jak ja"
Panienka z okienka- upss to Klawerianka
"Matka Afryki" odcinek 1257
 Leżing, plażing, smażing i pedagoging

takiego rusztowania już w Polsce nie uświadcz…

Nieustanne cuda!

Obraz
Nieustanne cuda!
Od samego rana ofiarowaliśmy najcenniejszy dar naszym solenizantkom: siostrze Annie i pani prezes Ani, czyli Mszę Świętą, po czym udaliśmy się na pyszne śniadanie. I o to pierwszy z cudów!Po wyjściu z kaplicy ujrzeliśmy spadające z nieba wielkie krople deszczu (zaznaczam, że po raz kolejny w porze suchej w Kibeho spadł deszcz). Z tego powodu nastąpiła nieoczekiwana zmiana planów - zamiast na budowę ruszyliśmy do segregowania listów z intencjami oraz do kuchni. Siostra Anna wraz z Anią i Jakubem przygotowywali pyszności na obiad oraz słodką niespodziankę, by uczcić dzisiejsze solenizantki. W tym czasie reszta ekipy zajęła się pracą biurową (takie misyjne biuro parafialne :) ). Jak mówimy już o cudach to napewno kolejnym było upieczone ciasto, które powstało mimo braku kilku podstawowych składników. Jest to dobry przykład na to, że na doświadczeniach misyjnych uczymy się jak zrobić coś z niczego. Po krótkim odpoczynku i pobudzającej kawie udaliśmy się już całą grupą do w…

kuchnia!

Obraz
Dzień jak co dzień. Rozpoczęliśmy o 6:30. Eucharystia - centrum, najważniejszy punkt dnia. Dzisiaj szczególnie modliliśmy się za Kubę, który ma imieniny. Następnie, po śniadaniu, tradycyjnie udaliśmy się na plac budowy. Murarze już pracowali. W środku domu trzeba było położyć jeszcze parę cegieł. Praca z zaprawą i cegłami wydawała się nam zakończona. Okna, drzwi i blacha ma dotrzeć w ciągu dwóch dni. Zaskoczył nas jednak Emanuel, który oznajmił, że zaczynamy budowę fundamentów pod kuchnię i łazienkę. Jak się okazało jest to bardzo czasochłonna praca, która wymaga dokładności i precyzji. Kasia i Ania animowały zabawy i gry dla coraz większej liczby dzieci, które gromadziły się wokół terenu budowy. Kółko graniaste, gra w karty i w piłkę dawały wiele radości. Kasia sprawdziła się jako pielęgniarka, gdy jedno z dzieci skaleczyło się w nogę. Okazało się, że to nie jedyny ranny na terenie budowy. Kasia opatrywała dzieciaki przez następne 30 minut. Była to jedna z form zabawy. Po powrocie do…

Zwyczajne cuda!

Obraz
Muraho! :) 
Poniedziałek, drugiego tygodnia naszego pobytu w Afryce, upłynął szybko i jak zwykle nas czymś zaskoczył! :)  Tradycyjnie o godzinie 6:30 spotkaliśmy się w kaplicy i wspólnie przeżyliśmy Eucharystię. Później zjedliśmy śniadanie - tutaj jemy baaaardzo dużo cebuli podczas posiłków, więc na śniadanie lubimy jeść bułkę z... cebulą! :) Po śniadaniu, o godzinie 8:00 wyruszyliśmy piękną i krętą drogą na wzgórze, gdzie znów mogliśmy pomóc w budowie domu dla p. Angeliki. Murarze, pani Angelika i mnóstwo dzieci już na nas czekali. Po krótkim powitaniu "Muraho muraho muraho!" zabraliśmy się do pracy. Jedni nosili cegły, a inni zaprawę. Niektórzy chodzili nawet po rusztowaniu i pomagali na wysokościach. Pomoc przydała się też przy maczecie i ciosaniu cegieł oraz przy... dzieciach! Tak, one bardzo potrzebują, by ktoś pograł z nimi w piłkę, czy zaśpiewał piosenkę - dlatego dziewczyny zrobiły dla maluchów prowizoryczną grę "w gumę", a także rozegraliśmy mały mecz w p…